zniknął Turboduymoman a razem z nim mój blog:/
nie będę dzisiaj opisywać co się dzialo przez minione 3 tygodnie bo komu by się chciało czytać o tym jak woreczki foliowe zmówiły się przeciwko mnie, o tym jak zawór wody w walce z mrozem skapitulował zalewając pół stajni, i o tym jak mój koń dwa razy swoje poidło żeliwne ... urwał....
Jeżdżę mało, moja waga (i konia też) tym samym wzrosła i ledwo się wciskam w spodnie (koń się ledwo wciska w popręg). Dzisiaj postanowiłam więc zjeść na kolacje tylko grejfruta, i to nic ze 2 h wczesniej opylilam szybki obiad i longera w KFC - na kolacje byl tylko grejfrut i nie mam sobie nic do zarzucenia:)
Zrobiłam już wszystkie zaplanowane końskie zakupy - tak mi dobrze poszły że zamiast 1 worka paszy zostanę lada dzień posiadaczka 4-ech. Pokój u mamy planuje przeznaczyć na paszarnie, aby nie ryzykować zawilgocenia worków oraz oczywiscie licząc na ochronę w postaci 3 kocurów pilnujących dobytku.
i chciałam jeszcze dodać że MAM DOSYĆ TEJ ZIMY :) niech odleci do Turbodymomana i przed grudniem nie wraca ! ! !
